Bardzo mi miło, że mój post doczekał się takiego odzewu. Tyko teraz, jak to popchnąć do przodu?
Moim zdaniem warto zostawić na boku potrzeby radia, bo wiadomo, że one końca nie mają -- i dobrze. Chodzi mi o to, że fundacja jest w takich rękach, które doskonale wiedzą co zrobić z każdą kwotą. Jak to się mówi: nie ma pieniędzy nie do wydania. Z drugiej strony, radio bez poparcia nie ma dla kogo istnieć -- smutne, ale prawdziwe -- a poparcie najlepiej wyrazić wkładem własnym.
Ważniejszą sprawą, według mnie, jest to, aby pojedynczy słuchacz zadał sobie pytanie: "ile mogę miesięcznie, ot tak, przesłać ludziom, którzy robią coś również dla mnie?".
Skoro nic za darmo, a jeśli coś jest za darmo, to trzeba od razu zadać sobie pytanie kto za to płaci. W życiu z reguły wychodzi na to, że jednak "ja i ty" (patrz podatki, ze wskazaniem na te ukryte), a w RadioJAZZ.FM?
Moim zdaniem to bardzo dobrze, że nie ma abonamentu, przymusu, konta premium itp., że kwota i sam fakt jej wpłacenia jest po stronie słuchaczy, tylko czy oni (my) docenią ten gest wolności?
Ale skończmy z filozofią, to z tym wszyscy się zgadzamy. Teraz trzeba pomysłów jak do słuchaczy dotrzeć, aby ich o tym przekonać, aby przekonać każdego z osobna, że fundacja czeka na ich drobne (oczywiście grube taż), regularne wpłaty?
Ten temat ma obecnie 379 wyświetleń, czyli widziało go najwyżej 100 osób (chyba, że to inne statystyki), a większość pewnie zaraz na początku. Odnoszę wrażenie, że forum piano jest w ogóle mało rozruszane (przynajmniej cześć radiajazz). Z prowadzącymi porozumiewamy się mailowo, więc indywidualnie... Słuchając audycji autorskich często słyszę o rozmaitych miejscach (forach, kontach facebookowych, myspacowych, blogach itp.) w Internecie, do których zagląda prowadzący i "pewna" grupa słuchaczy. Tylko czy jest choć jedna osoba, która zagląda w większość z tych miejsc? Czy jest choć jedna osoba, która zna adresy tych wszystkich witryn? A z drugiej strony, czy jest choć jedno miejsce, w które zaglądają wszyscy? Nawet storna radia takim nie jest, bo nawet jeśli ktoś słucha przez www, to czy chce mu się czytać co tam napisano?
Krótko mówiąc, jak dotrzeć do słuchaczy? Jak zebrać ich w jednym miejscu, w jedną społeczność?
Ma koś jakiś pomysł?
Ups, popisałem elaboraty, mam nadzieję, że nie zanudziłem 